poniedziałek, 31 października 2011

Znajdź swój sposób

Jak wyjść z dołka

Autorem artykułu jest Mariusz Kapusta


Każdemu z nas trafiają się momenty, gdy czujesz się źle i nic Ci sie nie chce. Trudno w takich chwilach wprowadzić się z powrotem na poziom motywacji, który by Cię satysfakcjonował. Kilka sprawdzonych technik na takie sytuacje możesz znaleźć tutaj.
W poprzednich artykułach Czy istnieje ieustająca motywacja i Dlaczego nic mi się nie chce i jak to zmienić
starałem się wytłumaczyć skąd się może brać kryzys motywacji. W tym podzielę się moimi sposobami na radzenie sobie z taką sytuacją. Z własnego dośiwadczenia jestem w stanie przywołać kilka tygodni, które mogę zaliczyć do poważnych kryzysów jeżeli chodzi o energię życiową, ale przeżyłem, żeby wam o tym opowiedzieć ;).

Najpierw spróbujmy ocenić sytuację na spokojnie. Stan, w którym nic się nie chce nie jest stanem normalnym. Może być spowodowany masą rożnych czynników: aktualnymi porażkami, nadmiernym stresem, zmęczeniem. Zazwyczaj jest to odruch obronny organizmu. Krok pierwszy: zaakceptuj, że wydarzyło się coś, co to spowodowało. Idealnie, gdy uda Ci się zidentyfikować przyczynę. Nie jest to najprostsze, ale możliwe. Jeżeli wiesz, co jest przyczyną spadku motywacji, to możesz podjąć konkretne działania, żeby przyczynę usunąć. Jak się zabrać do zidentyfikowania winowajcy? Poniżej znajdziesz kilka dobrych strategii.

1. Oswojenie - Zacznij pisać to, co właśnie chodzi Ci po głowie. Bez cenzury, bez myślenia, po prostu zrobić zrzut wszystkiego o czym myślisz. Pisać tak dlugo, aż całkowicie skończy Ci się koncepcja. Opisuj, co czujesz, co Cię denerwuje, dlaczego taki stan Ci przeszkadza, albo dlaczego Ci z tym dobrze. Jeżeli zejdziesz z tematu, to też dobrze. Najistotniejsze to oczyszczenie umysłu tak, żeby można było zacząć trzeźwo myśleć. Jest spora szansa, że oswoisz swoją „depresję” i odblokujesz jakieś połączenia, a rozwiązanie nasunie się samo.

2. Odprężenie – odpręż się w taki sposób żeby zapomnieć o wszystkim. Najlepiej jeżeli masz taką aktywność, która pozwala Ci się na niej skupić w 100% i powoduje, że zapominasz o całym świecie. Dla mnie to kiedyś było sklejanie i malowanie modeli samolotów. W pewnym momencie najważniejszym problemem było malowanie pilota. Jeżeli osiągałem ten stan to wiedziałem, że jestem gotów na powrót do rzeczywistości. Dobrze działa też sport, ale raczej aerobowy – musisz się poważnie zmęczyć i spocić. Idealnie szukaj aktywności, które pochłoną Twoją uwagę w jak największym stopniu. Możesz spróbować też medytacji.

3. Sojusznik – znajdź kogoś, z kim możesz porozmawiać o tym jak się czujesz. Najlepiej, żeby to nie była osoba w takim stanie jak Ty :). Wtedy po prostu we dwójkę się zdołujecie jeszcze bardziej. Druga osoba jest potrzebna do otworzenia Ci oczu na rozwiązania, których nie jesteś w stanie zobaczyć. Generalnie, jeżeli masz problem to zazwyczaj zadziała mechanizm, który spowoduje, że będziesz wracać myślami do problemu zamiast szukać rozwiązania. Ktoś, kto spojrzy na sytuację z zewnątrz ma większe szanse na dostrzeżenie ukrytych wyjść z sytuacji.

4. Działanie – to działania rodzi motywację a nie odwrotnie , dlatego zmuś się do zrobienia najmniejszego nawet kroku, a jest szansa, że wrócisz z powrotem do gry. Najważniejsze to nie dopuścić do tego, żeby porzucić zaplanowane przedsięwzięcia! Możesz zwolnić, ale nie przestać działać! Plany zazwyczaj tworzysz, kiedy jesteś w optymalnym nastroju i po rozsądnym ich rozważeniu. Jeżeli wtedy były słuszne, to nadal są! Dlatego, nieważne co się dzieje ruszaj dalej.

Nic nie stoi oczywiście na przeszkodzie, żeby połączyć wszystkie cztery techniki. Ja tak zrobiłem, żeby sobie poradzić z moim problemem i zadziałało. Jako piąty sposób mogę doradzić napisanie artykułu o tym jak się zmotywować do działania. Też daje całkiem niezłe efekty ;).
---
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dlaczego ludzie tak rzadko osiągają sukces?

Sukces w życiu osiągają najczęściej ludzie o szerokich horyzontach, silnej potrzebie działania, myślący kreatywnie, postępujący w sposób niestandardowy. Stale poszukują nowych możliwości i nowych rozwiązań.

Tymczasem ogromna większość populacji działa w sposób standardowy. Powiela postępowanie swoich rodziców, znajomych, czy wzorców poznanych z mediów. Podstawową przyczyną tego jest wychowanie, szkoła i naturalny instynkt naśladowczy. Wydaje im się, że najłatwiej i najbezpieczniej powielać znane i sprawdzone metody.

Małe dziecko jest ciekawe świata. Pyta, docieka, próbuje różnych rozwiązań i poszukuje swojej drogi. Najczęściej jest strofowane, zbywane i sprowadzane do porządku.
W tym okresie, najczęściej pokazuje mu się również różne wzory do naśladowania typu:
Zobacz, jaki Jacuś jest grzeczny.
Poukładał zabawki, nie zadaje niepotrzebnie pytań, nie rozebrał zabawki na części, żeby zobaczyć, co w środku.
Itd.
Tłumi się w ten sposób naturalną ciekawość i kreatywność dziecka.

Jeszcze gorzej jest w szkole. Z racji bezmyślnie pojętej demokracji i równości, wszystkich niezależnie od zdolności i predyspozycji uczy się tego samego, równając poziom do najmniej zdolnych jednostek. Zwalczany przy tym jest każdy objaw indywidualnego myślenia. Wszyscy muszą myśleć i interpretować tak samo. Pełna standaryzacja.

Nacisk kładziony jest przede wszystkim na jednostronne przekazywanie konkretnego zasobu informacji od nauczyciela do ucznia. Taki sposób nauczania tworzy z ucznia bierną jednostkę z podstawowym zasobem wiadomości. Najważniejsze w takiej szkole to zaliczyć, zdać, nauczyć się na pamięć, zdobyć odpowiednią ilość punktów, a nie dogłębnie zrozumieć, żeby potrafić wykorzystać wiedzę do rozwiązywania najróżniejszych problemów, jakie przyniesie życie. Nagradzane stopniami jest wyłącznie przyswojenie, nawet bezmyślne, zadanej wiedzy i to w podanej postaci.

Nie uczy się aktywności umysłowej i kreatywności, ani podejmowania prób różnych metod rozwiązywania problemów. A przecież w życiu umiejętność skutecznego radzenia sobie w trudnych sytuacjach jest o wiele ważniejsza od wiedzy książkowej, którą zawsze można (i trzeba) uzupełniać. Nawet z myślących jednostek taka szkoła może wyprodukować ludzi, którzy potrafią tylko wykonywać polecenia, a nawet potrzebują rady jak zaplanować sobie życie.

Namacalnym dowodem tego jest niewielki odsetek osób, które podejmują samodzielne decyzje życiowe i pracują dla siebie, a nie na kogoś, kto za nich myśli i teoretycznie zabezpiecza byt. Takie szkoły nie tylko nie rozwijają kreatywności, ale niszczą ją, tak jak i próby niezależnego myślenia oraz wszelką indywidualność.

Nagrodą za punkty i stopnie jest dostawanie się do coraz wyższych szkółek, które stosują te same metody. Tylko specjalizacja jest coraz węższa.

Wyższe uczelnie zamiast wypuszczać absolwentów o szerokich horyzontach, kreatywnym myśleniu, zmotywowanych i przygotowanych do sprostania wszelkim wyzwaniom, kształcą zasobniki wąskiej wiedzy encyklopedyczno-historyczno-technicznej, które nijak się mają do potrzeb i wyzwań rynku. Tacy ludzie często nie potrafią poradzić sobie z najprostszym problemem, który wykracza poza ich wąską specjalizację i wymaga twórczego myślenia, działania i poszukiwania.

Nic dziwnego, że zamiast poszukiwać swojej drogi życia, pełnej problemów, wyzwań i sukcesów, próbują znaleźć etat w dowolnej firmie, gdzie ktoś inny będzie za nich myślał i decydował.

Pocieszeniem, wsparciem i wytłumaczeniem dla nich jest fakt, że wszyscy w otoczeniu bliższym i dalszym robią tak samo. Często nie przychodzi im nawet do głowy, że życie może wyglądać inaczej.

Wiedzy można się nauczyć z książki czy Internetu w dowolnej chwili, ale nic nie może zastąpić kreatywności i twórczego myślenia. Nic też nie zastąpi straconych szans rozwoju tych zdolności w najbardziej aktywnym okresie życia dziecka.

A przecież tak łatwo jest zorganizować dowolne zajęcia w formie połączenia zabawy, nauki i konkursów. Takie ćwiczenia zorganizowane jako twórcza burza mózgów i wykorzystujące wszelkie dostępne metody stymulacji myślenia twórczego, nawet tak proste jak sześć kapeluszy, rozwijają kreatywność, poszerzają horyzonty myślowe i pozwalają w przyszłości „wziąć się za bary” z dowolną przeciwnością losu na zasadzie, że nie ma rzeczy niemożliwych, a tylko nieodpowiednie rozwiązania.

Takie zajęcia są przydatne w każdym wieku. Nawet w przypadku już ukształtowanych i sformatowanych standardowo jednostek, wyjałowionych przez system z kreatywności, pozwalają na szersze spojrzenie i zorientowanie się, jak wiele jest możliwości i rozwiązań. Może stać się to impulsem, który zmieni całe życie.

Jak zostać milionerem?

Wiele osób marzy o tym żeby zdobyć miliony. Ale najczęściej kończy się na marzeniach. Nieliczni podejmują działania i jeśli chcą wystarczająco mocno, żeby żyć tym marzeniem i motywują się wystarczająco silnie, osiągają często ogromny sukces. Nie wszystkim się to udaje w takim stopniu, w jakim sobie zaplanowali. Ale na pewno nie udaje się nikomu, kto nie podejmuje działań.

Jednym z tych, którym to się udało, jest zwykły-niezwykły chłopak, Kamil Cebulski. Mimo, że pochodzi z małego miasteczka i ma dopiero 22 lata, działa z takim rozmachem i kreatywnością, że stanowi przykład zarówno dla tych na początku swojej kariery, jak i dla multimilionerów.

Swoich doświadczeń, pomysłów i wiedzy nie chowa dla siebie, ale chce się nią dzielić z innymi. Założył w tym celu fundacje, która ma za zadanie pomagać innym zdobyć niezależność finansową.

Jednym z działań fundacji jest cykl konferencji w różnych miastach Polski, pod hasłem „Myśleć Jak Milionerzy”, w czasie których zawodowi trenerzy i ludzie biznesu dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniami.

21 VII 07 odbyło się takie spotkanie w Warszawie, na którym miałem przyjemność być. Pomysł zorganizowania MJM uważam za rewelacyjny. Szkoda tylko, że tak niewiele osób wykorzystuje jego największe możliwości, czyli szansę na poznanie nowych ludzi i rozpoczęcie ciekawych działań. A przecież w biznesie chyba najważniejsze są kontakty.

Kamil, mimo że ma już swoje biznesy, jako jeden z najważniejszych dla siebie sukcesów wynikających z dwóch konferencji wymienia, że poznał 25 osób spośród uczestników – zwykłych ludzi, często nie mających jeszcze żadnych dochodów, ale aktywnie chcących coś osiągnąć.

Sądzę, że większość z tych, którzy przyszli na to spotkanie, rzeczywiście chce coś zmienić w swoim życiu. Ale samo wysłuchanie wystąpień niczego nie da. Nie są to magiczne słowa, ani gotowe przepisy pozwalające na natychmiastowe zostanie milionerem.

Trzeba przede wszystkim zacząć działać, a właśnie takie spotkania są idealnym do tego miejscem. Wystarczy podejść do organizatorów, wykładowców czy innych uczestników, przedstawić się, wymienić kontakty, podzielić się uwagami i spostrzeżeniami, spróbować znaleźć wspólną platformę porozumienia. Z tego co zaobserwowałem, większość tylko pasywnie czekała, aż takie kontakty do nich przyjdą.

Można również podejść i zaproponować swoją pomoc. Dzięki takiemu działaniu, Irek Julkowski osiemnastolatek z małej miejscowości, jest już redaktorem naczelnym Millionaire i organizatorem konferencji MJM z ramienia Kamila. Wróżę mu wielką przyszłość. Zadziałał tu „Efekt Kamila”.

Dziękuję Ci Kamilu za MJM, za to że mogłem poznać Ciebie i kilkanaście interesujących osób, jak również za to, że jestem zmuszony zrewidować niektóre z moich działań.

Piotr Waydel

zarabiać zarabiac

„Ja jestem laikiem komputerowym i nie potrafię dużo więcej niż pisać powoli na klawiaturze i kliknąć myszką, dlatego obawiałam się trochę, czy poradzę sobie z zarabianiem na komputerze, ale gdy zaczęłam zarabiać z
Pracuję tylko godzinę dziennie i dzięki metodom opisanym w Zakazanej Technice Zarabiania, zarabiam ponad 5800 zł miesięcznie."
Joanna opowiedziała mi również jak zmieniło się jej życie dzięki temu, że zarabia przez internet. „Pozbyłam się długów i wszystkich innych problemów finansowych. Przeprowadziłam się do pięknego, luksusowego apartamentu, zmieniłam samochód na dużo lepszy, a ostatnie wakacje spędziłam w Paryżu. Pracuję tylko godzinę dziennie i dzięki temu mam mnóstwo czasu na spędzanie go z ukochanymi dziećmi.”
Joanna również opisała nam kroki, jakie trzeba zrobić by zacząć zarabiać w internecie.
Krok 1

Krok 2
Podążaj za prostymi wskazówkami opisanymi w systemie i pracuj 1 godzinę dziennie.
Krok 3
Już od następnego dnia możesz zarobić pierwsze pieniądze, a wypłaty na swoje konto bankowe otrzymujesz automatycznie co miesiąc – zawsze na czas.
Zakazaną Techniką Zarabiania to wszystko okazało się banalnie proste. W ciągu niecałych 2 godzin byłam już gotowa by zarabiać i już na następny dzień, zaczęłam zarabiać pierwsze pieniądze. Zacznij używać Zakazanej Techniki Zarabiania